Palermo, 26.03-01.04 2013
Tak się złożyło, że miałam możliwość spędzić Wielkanoc w Palermo z Pierem i jego rodziną :)
I tak 26.03 wieczorem wyjechaliśmy z Rzymu. Tuż po świcie autobus wjechał na prom i tak oto po 30 min znaleźliśmy się na Sycylii.
Potem już tylko ok. 3h jechaliśmy wzdłuż północnego wybrzeża. Widoków jakie były na tej drodze nie da się opisać :) Po lewej góry, po prawej morze. Rośliny których nigdy wcześniej nie widziałam, kolor morza którego wcześniej nie widziałam.. Zbocza gór całe w kaktusach, miasteczka na szczytach gór, miasteczka nad morzem.. Ludzie, którzy wracali do domu na święta spali i wszystko przegapili, mi Sycylia nie dała zasnąć :)
Z dworca odebrał nas dziadek Piera, taki sympatyczny :) Dojechaliśmy do domu gdzie już na nas czekały świeże rogaliki na śniadanie. Potem odespaliśmy podróż i wieczorem pojechaliśmy do Monreale.
Po drodze Pier pokazał gdzie chodził do szkoły..
| tak, to po prawej to szkoła.. |
| widok z boiska.. |
Potem dojechaliśmy do centrum tego małego miasteczka.
| Duomo di Monreale |
| te palce mają 2,5 m :) |
Potem poszliśmy na lody, lody po palermitańsku czyli w bułce :) fajnie, w ten sposób nic nie kapie.
| brzoskwiniowy :) |
.. i wróciliśmy do domu na kolację, na pyszną lasagnę :)
Późno wieczorem objechaliśmy jeszcze Palermo w starym fiacie 500. Nie wzięłam wtedy aparatu :) Ten samochód jest tak prosty, że aż ciężko w to uwierzyć! 3 pedały, 1 wskaźnik, 3 lampki, 2 dźwignie, 2 przełączniki, 1 skrzynia biegów, 1 kierownica, 4 koła, koniec :)
| 1976 :) |
