wtorek, 29 stycznia 2013

quartiere coppedè


Quartiere Coppedè, zaprojektowane przez architekta z niemałą głową o tym samym nazwisku, wyjątkowe miejsce w Rzymie w którym jestem zakochana. Casa delle fate to numer dwa na mojej liście: "jaki chciałabym mieć adres" :)



proszę zwrócić uwagę na żyrandol :)




casa delle fate, czyli dom wróżek i fontana delle rane czyli żabia fontanna :)



Dodaj napis


nemi


Tak więc nadrabiam zaległości.

 11.11.12
Tego dnia mimo paskudnej deszczowej pogody wybrałam się z moimi nowymi znajomymi do Nemi, miasteczka położonego niedaleko Rzymu.
Miasteczko okazało się bajkowe, położone na zboczu góry, z pięknym widokiem na jezioro. Był niedzielny poranek, zastaliśmy to miasteczko zamglone, trochę opustoszałe, z szumiącym w tle wodospadem. Wyobrażam sobie jednak, że w pogodne dni to miejsce tętni życiem. Spokojnym i przyjemnym.

Nemi było pełne wąziutkich i stromych uliczek, restauracyjek i kawiarenek i małych sklepików: z truskawkami i grzybami i z wędlinami, prawdziwymi wędlinami i mięsami.

W Nemi pierwszy raz zjadłam świeże kasztany prosto z drzewa.
Zdjęcia były robione w przerwie od deszczu, dlatego niestety nie jest ich zbyt wiele.













poniedziałek, 28 stycznia 2013

appia antica

27.01.2013

Oto i ja! Powracam do pisania bloga, nawet jeśli będę musiała za to płacić, bo w tym roku będzie wiele do zapamiętania, nie tylko z Rzymu, nie tylko z Włoch, nie tylko z Europy :)

Dziś opiszę to co zrobiłam wczoraj, potem może powstawiam zdjęcia z tego okresu w którym nic nie pisałam.

 Wczoraj była piękna pogoda, nic tylko jechać na rower! Tym razem postanowiłam przejechać Appię Anticę, o której już tu kiedyś wspominałam. Nie podejrzewałam jednak, że będzie to taka piękna trasa! Po drodze krajobraz zmienia się wiele razy i każdy z nich był wyjątkowy.



 Wzdłuż całej trasy, powtarzam całej, są jakieś starożytne gruzy albo budynki czy mury. Mogłabym zrobić tonę zdjęć, ale jechałam rowerem i nie chciałam się zatrzymywać co dwa kroki.



Drugie śniadanie zjadłam w towarzystwie pasących się owieczek.

Potem spotkałam jeszcze wielkie stado byków szło na pastwisko.

I tak oto wyjechałam poza Rzym i znalazłam się obok lotniska w Ciampino. Cieszę, że odkryłam tę trasę, bo to dawka natury i spokoju, rzeczy których czasem brakuje w wielkim mieście. Na pewno mnie tam znajdziecie w każdą słoneczną, wiosenną niedzielę. :)