Dawno nie pisałam, ale już nadrabiam zagległości :)
Tydzień temu postanowiłam odwiedzić Watykan. Wybrałam się tam dwa tydzień temu w piątek rano. Nie chciało mi się szukać połączeń autobusem, więc pojechałam trochę na około metrem.. Nie wiem dlaczego, ale w pewnym momencie metro po prostu się zatrzymało pod ziemią na jakieś 10 min.. Zdążyłam zwariować pięć razy :) No ale w końcu dotarłam na miejsce.
I tak oto dotarłam na Plac św. Piotra..
| kolejka do wejścia do bazyliki.. |
| kolejka c.d. |
| :) |
Pierwsze co tego dnia rzuciło mi się w oczy to niekończąca się kolejka do wejścia. Strasznie mnie to zniechęciło.. Jednak w całej okolicy jest pełno przewodników, którzy zbierają grupy ludzi i tym sposobem można dostać się do Bazyliki i Muzeów Watykańskich bez kolejki. Kosztuje to ok. 40 euro. I tak właśnie pewnego dnia zrobię. Ponieważ plac sam w sobie to nic takiego, zrobiłam parę zdjęć i poszłam dalej, do znajdującego się niedaleko Zamku św. Anioła.
| Matka Boska Fluorescencyjna. (zdjęcie robione w sklepie z narażeniem życia :D) |
| zamek św. anioła i most św. anioła |
Zrobiłam sobie mały spacer dookoła, do metra było daleko, więc wsiadłam w autobus, który wydawał się jechać w dobrym kierunku. Wysiadłam w miejscu, które mi się spodobało, co potem okazało się Largo di Torre Argentina :)
W centrum placu znajdują się ruiny czterech świątyń z czasów republiki. Najstarsza z nich pochodzi z IV w. p.n.e. W tym miejscu 15 marca 44 r. p.n.e. zginął Juliusz Cezar
| :) |
Uwagę przyciągają również koty, których było tam mnóstwo.
| tutaj łatwo znaleźć kumpli :) |
I w końcu musiałam wrócić do domu.
Ostatnio nigdzie się nie wybierałam, ponieważ było załamanie pogody. Nagle z dwudziestu paru stopni zrobiło się ok. 10. Niebo było prawie ciągle zachmurzone i często padał deszcz. Dziś na szczęście pokazało się słońce i zrobiło się cieplej :)
To wszystko na dziś, cześć. :)