piątek, 2 listopada 2012

Vaticano e Castel Sant'Angelo

Ciao!

Dawno nie pisałam, ale już nadrabiam zagległości :)
Tydzień temu postanowiłam odwiedzić Watykan. Wybrałam się tam dwa tydzień temu w piątek rano. Nie chciało mi się szukać połączeń autobusem, więc pojechałam trochę na około metrem.. Nie wiem dlaczego, ale w pewnym momencie metro po prostu się zatrzymało pod ziemią na jakieś 10 min.. Zdążyłam zwariować pięć razy :) No ale w końcu dotarłam na miejsce.








 I tak oto dotarłam na Plac św. Piotra..

kolejka do wejścia do bazyliki..


kolejka c.d.



:)


Pierwsze co tego dnia rzuciło mi się w oczy to niekończąca się kolejka do wejścia. Strasznie mnie to zniechęciło.. Jednak w całej okolicy jest pełno przewodników, którzy zbierają grupy ludzi i tym sposobem można dostać się do Bazyliki i Muzeów Watykańskich bez kolejki. Kosztuje to ok. 40 euro. I tak właśnie pewnego dnia zrobię. Ponieważ plac sam w sobie to nic takiego, zrobiłam parę zdjęć i poszłam dalej, do znajdującego się niedaleko Zamku św. Anioła.



Matka Boska Fluorescencyjna. (zdjęcie robione w sklepie z narażeniem życia :D)




zamek św. anioła i most św. anioła



























































Zrobiłam sobie mały spacer dookoła, do metra było daleko, więc wsiadłam w autobus, który wydawał się jechać w dobrym kierunku. Wysiadłam w miejscu, które mi się spodobało, co potem okazało się Largo di Torre Argentina :)


W centrum placu znajdują się ruiny czterech świątyń z czasów republiki. Najstarsza z nich pochodzi z IV w. p.n.e. W tym miejscu 15 marca 44 r. p.n.e. zginął Juliusz Cezar



:)




























Uwagę przyciągają również koty, których było tam mnóstwo.



tutaj łatwo znaleźć kumpli :)





































I w końcu musiałam wrócić do domu.

Ostatnio nigdzie się nie wybierałam, ponieważ było załamanie pogody. Nagle z dwudziestu paru stopni zrobiło się ok. 10. Niebo było prawie ciągle zachmurzone i często padał deszcz. Dziś na szczęście pokazało się słońce i zrobiło się cieplej :)
To wszystko na dziś, cześć. :)

czwartek, 11 października 2012

11/10/2012

Ciao! Oto Hannah z Londynu :) Poznałyśmy się na kursie włoskiego. Okazało się, że też jest au pair, mieszkamy blisko siebie i przyjechałyśmy tu mniej więcej w tym samym czasie- także mamy sporo wspólnego. W sobotę po kursie poszłyśmy poszwędać się po mieście. Hannah to super dziewczyna. Po szkole była stewardessą :) Opowiadała mi różne rzeczy o tej pracy. Np. podczas jednego lotu usłyszała w słuchawce słowo-klucz od pilota, które oznacza, że coś jest nie tak- gdzie może to być mała usterka a może być to coś poważnego. A przed pasażerami musiała zachować 'poker face'. Samolot musiał wtedy awaryjnie lądować. To nie praca dla mnie :) Tak czy inaczej- zgłodniałyśmy i zaczęłyśmy szukać jakiejś przytulnej restauracji. Wybór oczywiście ogromny, ale w końcu zatrzymałyśmy się na jednej z małych uliczek niedaleko Piazza Spagna. Ja jak widać zjadłam pyszną pizzę :) I tak spędziłyśmy czas do wieczora. Jak pogoda będzie w porządku i nie będzie padać to w niedziele wybieramy się nad morze! :)

Co do kursów włoskiego.. W końcu znalazłam odpowiedni dla siebie! Najpierw spróbowałam w tej szkole, gdzie poznałam Hannah. Była to szkoła, którą podsunęła mi host rodzinka, ale poziom był dla mnie o wiele za niski i lekcja była raz w tygodniu i to w sobotę- mój wolny dzień, który wolałabym mieć dla siebie. Żeby nie tracić czasu zaczęłam szukać na własną rękę innej. I tak oto we wtorek rano poszłam do innej szkoły. Jednak i tam poziom był za niski.. No ale wczoraj poszłam do jeszcze innej szkoły i to był strzał w dziesiątkę. Lekcje są trzy razy w tygodniu rano. Po lekcji czekałam, żeby zapisać się do szkoły i tak poznałam Syryjczyka, który przyjechał do Włoch szukając azylu, bo uciekł ze swojego kraju. Opowiedział mi, że był tam, kiedy wybuchła rewolucja. Robił zdjęcia i filmiki które wysyłał do sieci i za to policja 3 razy napadła na jego dom i rodzinę. Za każdym razem udało mu się uciec, aż w końcu uciekł z Syrii. Jego przyjaciel nie miał tyle szczęścia i został złapany przez policję. Teraz martwi się o swoją rodzinę, którą musiał tam zostawić. Życzyłam mu wszystkiego dobrego..

sobota, 6 października 2012

Piazza del Popolo, Piazza di Spagna, Fontana di Trevi

Ciao!

Wczoraj przed południem przejechałam się metrem i wysiadłam na przystanku Flaminio. Po wyjściu ze stacji ciężko przeoczyć Piazza del Popolo, czyli plac Ludu. 

W przeszłości plac ten był miejscem zarówno zgromadzeń jak i publicznych egzekucji. Jest taki duży, że może pomieścić 30 tys. ludzi. W dzisiejszych czasach organizowane są tu wiece polityczne, koncerty czy parady piłkarzy po wygranych mistrzostwach. Niestety nie zrobiłam zdjęcia, które pokazywałoby jego wielkość :)





Na środku Piazza del Popolo znajduje się egipski obelisk. Wzniesiono go za panowania faraona Ramzesa II w XIII w. p.n.e. (!).








































Dalej idąc uliczkami.. 











luxusy na via dei condotti








co za robota :o





I w końcu dotarłam do Piazza di Spagna! Co tu dużo mówić, centrum kulturalnego i rozrywkowego Rzymu, chętnie odwiedzane zarówno przez turystów jak i rodowitych Rzymian!











































Na koniec dotarłam do Fontanny di Trevi. Znajduje się ona na dość niewielkim placu, więc już z daleka było widać tłum. I w takim tłumie nie łatwo kontemplować sztukę, więc szybko sobie stamtąd poszłam..



tłum przy fontannie


I tak minął mi wczoraj dzień.

Na zakończenie chcę wam pokazać coś, co w pierwszych dniach w Rzymie powodowało mi bóle głowy :D Teraz już lepiej się w tym odnajduję, więc wytłumaczę..
A więc chodzi o światła na przejściach dla pieszych..
zielone! oczywiście idziemy! jednak uwaga! może się ono palić np. przez 5 sekund! potem..
..potem żółte! pali się przez większość czasu, na którym można przechodzić przez ulicę. stojący człowiek jest tu dla niepoznaki! idziemy, idziemy!

potem czerwone! a więc jeśli okaże się że żółte światło kiedy wchodziłeś na jezdnię zbliżało się ku końcowi.. ZBIEGAJ-jak-najszybciej-się-da-z-jezdni! :D bo jak widać kierowcy mają od razu zielone co w Rzymie=mnóstwo startujących skuterów i trąbiących kierowców :>