Tak więc nadrabiam zaległości.
11.11.12
Tego dnia mimo paskudnej deszczowej pogody wybrałam się z moimi nowymi znajomymi do Nemi, miasteczka położonego niedaleko Rzymu.
Miasteczko okazało się bajkowe, położone na zboczu góry, z pięknym widokiem na jezioro. Był niedzielny poranek, zastaliśmy to miasteczko zamglone, trochę opustoszałe, z szumiącym w tle wodospadem. Wyobrażam sobie jednak, że w pogodne dni to miejsce tętni życiem. Spokojnym i przyjemnym.
Nemi było pełne wąziutkich i stromych uliczek, restauracyjek i kawiarenek i małych sklepików: z truskawkami i grzybami i z wędlinami, prawdziwymi wędlinami i mięsami.
W Nemi pierwszy raz zjadłam świeże kasztany prosto z drzewa.
Zdjęcia były robione w przerwie od deszczu, dlatego niestety nie jest ich zbyt wiele.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz