wtorek, 29 stycznia 2013

nemi


Tak więc nadrabiam zaległości.

 11.11.12
Tego dnia mimo paskudnej deszczowej pogody wybrałam się z moimi nowymi znajomymi do Nemi, miasteczka położonego niedaleko Rzymu.
Miasteczko okazało się bajkowe, położone na zboczu góry, z pięknym widokiem na jezioro. Był niedzielny poranek, zastaliśmy to miasteczko zamglone, trochę opustoszałe, z szumiącym w tle wodospadem. Wyobrażam sobie jednak, że w pogodne dni to miejsce tętni życiem. Spokojnym i przyjemnym.

Nemi było pełne wąziutkich i stromych uliczek, restauracyjek i kawiarenek i małych sklepików: z truskawkami i grzybami i z wędlinami, prawdziwymi wędlinami i mięsami.

W Nemi pierwszy raz zjadłam świeże kasztany prosto z drzewa.
Zdjęcia były robione w przerwie od deszczu, dlatego niestety nie jest ich zbyt wiele.













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz