czwartek, 11 października 2012

11/10/2012

Ciao! Oto Hannah z Londynu :) Poznałyśmy się na kursie włoskiego. Okazało się, że też jest au pair, mieszkamy blisko siebie i przyjechałyśmy tu mniej więcej w tym samym czasie- także mamy sporo wspólnego. W sobotę po kursie poszłyśmy poszwędać się po mieście. Hannah to super dziewczyna. Po szkole była stewardessą :) Opowiadała mi różne rzeczy o tej pracy. Np. podczas jednego lotu usłyszała w słuchawce słowo-klucz od pilota, które oznacza, że coś jest nie tak- gdzie może to być mała usterka a może być to coś poważnego. A przed pasażerami musiała zachować 'poker face'. Samolot musiał wtedy awaryjnie lądować. To nie praca dla mnie :) Tak czy inaczej- zgłodniałyśmy i zaczęłyśmy szukać jakiejś przytulnej restauracji. Wybór oczywiście ogromny, ale w końcu zatrzymałyśmy się na jednej z małych uliczek niedaleko Piazza Spagna. Ja jak widać zjadłam pyszną pizzę :) I tak spędziłyśmy czas do wieczora. Jak pogoda będzie w porządku i nie będzie padać to w niedziele wybieramy się nad morze! :)

Co do kursów włoskiego.. W końcu znalazłam odpowiedni dla siebie! Najpierw spróbowałam w tej szkole, gdzie poznałam Hannah. Była to szkoła, którą podsunęła mi host rodzinka, ale poziom był dla mnie o wiele za niski i lekcja była raz w tygodniu i to w sobotę- mój wolny dzień, który wolałabym mieć dla siebie. Żeby nie tracić czasu zaczęłam szukać na własną rękę innej. I tak oto we wtorek rano poszłam do innej szkoły. Jednak i tam poziom był za niski.. No ale wczoraj poszłam do jeszcze innej szkoły i to był strzał w dziesiątkę. Lekcje są trzy razy w tygodniu rano. Po lekcji czekałam, żeby zapisać się do szkoły i tak poznałam Syryjczyka, który przyjechał do Włoch szukając azylu, bo uciekł ze swojego kraju. Opowiedział mi, że był tam, kiedy wybuchła rewolucja. Robił zdjęcia i filmiki które wysyłał do sieci i za to policja 3 razy napadła na jego dom i rodzinę. Za każdym razem udało mu się uciec, aż w końcu uciekł z Syrii. Jego przyjaciel nie miał tyle szczęścia i został złapany przez policję. Teraz martwi się o swoją rodzinę, którą musiał tam zostawić. Życzyłam mu wszystkiego dobrego..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz