Ciao, ciao.
Wczoraj rano pojechaliśmy na policję,
żeby zgłosić mnie jako gościa. Mimo UE, na terenie Włoch można
przebywać 3 miesiące, potem trzeba się gdzieś zgłosić.
Musieliśmy wypełnić jeden formularz, skserować dokumenty i tyle z
formalności. A obsługiwał nas policjant, który był kulawy i nie
miał paznokci..
W końcu przestał padać deszcz i było
gorąco. Była sobota i ruch na ulicach był do ogarnięcia.
Najgorzej tu jednak z parkowaniem. Wszystkie ulice zastawione są do
granic możliwości. Czasem trzeba jechać slalomem, bo ludzie
parkują obok już tych ustawionych przy krawężniku, a czasem
zostawiają swoje samochody na samym środku jezdni.
Po powrocie z policji poszłyśmy z
małą do marketu, który jest dość niedaleko. Fajnie jest iść po
zakupy a po drodze mijać kaktusy i palmy :) Ale najbardziej podobają
mi się tu balkony. Prawie każdy jest obsadzony roślinami.
Po południu przeszłam się z małą
do parku, a po drodze zajrzałyśmy do baru, gdzie poszli na kawę
hości. Ja kupiłam sobie mrożone cappuccino Algidy, ale było
niedobre, taka jakaś dziwna pianka..
Wieczorem poszłam do mojej szkoły
włoskiego, żeby napisać test, sprawdzający mój poziom. Niestety,
siedziałam w klimatyzowanej sali i nie mogłam przestać kichać..
Pierwszą lekcję mam pewnie za tydzień.
Po powrocie czułam się gorzej.
Dlatego dzisiaj siedzę cały dzień w domu :c Nie mam na nic siły,
ale przynajmniej nie mam już kataru.. Mam nadzieję, że jutro
będzie ok..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz